Czy któraś/któryś z Was spotkał się z oporem podczas rozszerzania diety? Ja tak. Nie chodziło nawet o łyżeczkę, ale o niekóre warzywa i owoce. Jak sobie poradziłam?
Nasz mały Bezzębny Terrorysta dorósł do pierwszej łyżeczki, aż łezka się w oku kręci jak sobie pomyśle, że dopiero co z brzuchem latałam, a teraz "karmię" swoje dziecię łyżeczką. Kolejny krok milowy za nami! Tylko jak to zrobić z głową?